Egipska hipokryzja turystów

Chatka na tle hotelu w mieście Dahab na Półwyspie Synaj.
Chatka na tle hotelu w mieście Dahab na Półwyspie Synaj. Fot. Rafał Hetman
Po wybuchu zamieszek w Egipcie, w których zginęło kilkaset osób, wielu Polaków zaczęło zadawać sobie pytanie: czy należy jeździć do tego kraju na wypoczynek, kiedy na ulicach Kairu giną ludzie? Zadając to pytanie zapominamy, że do Egiptu jeździliśmy bez wyrzutów sumienia, kiedy Mubarak torturował w więzieniach niewinnych ludzi i kiedy ich zabijał. Jeździliśmy i jeździmy bez refleksji do Izraela, gdzie co tydzień w różnych incydentach giną Palestyńczycy.

Problem porusza dziś „Duży Format” w cyklu „Pytam 3x”, do którego lektury zachęcam.

Kiedy rok temu byłem w Egipcie, tuż przed wyborami prezydenckimi, które wygrał Mohammed Mursi, rozmawiałem ze zwykłymi mieszkańcami. Mówili mi, że najgorsze, co mogłoby się wydarzyć, to właśnie kolejne zmniejszenie liczby turystów przyjeżdżających do ich kraju. Np. ten: Egipt na rozdrożu.

Obok mojego hotelu na plaży ustawione były chatki z desek i kartonów, w których przez cały rok mieszkały rodziny z dziećmi i żyły z turystów. Za murami hotelu turyści pili drinki, a 100 m dalej Egipcjanie siedzieli w swoich chatkach. Zachęcam do przeczytania moich wpisów z tamtego okresu lub artykułu w "Gazecie Wyborczej" pt. "Gorączka nad Nilem".



Bieda, ubóstwo, a nawet śmierć istnieją tuż obok bogatych hoteli, turystów trzymających drinka z parasolką od zawsze. A dopiero teraz, kiedy śmierć pokazują telewizje zaczynamy się zastanawiać, czy wypada jeździć w takie miejsca jak Egipt.

Zachęcam do lektury „Witajcie w raju” Jennie Dielemans, która świetnie opisuje branże turystyczną, jej grzechy, wypaczenia, wykorzystywanie ludzi i koegzystencję bogactwa i ubóstwa (więcej o książce na moim innym blogu).

Książka pokazuje, że prawie zawsze, kiedy jedziemy na wakacje (także do Europy) powinniśmy pamiętać o czarnej stronie turystyki.



Wracając do Egiptu, chcę powiedzieć, że najlepsze, co możemy zrobić dla Egipcjan to dalej jeździć do ich kraju. I mówię tak dlatego, że rozmawiałem ze zwykłymi Egipcjanami, ze sprzedawcą w sklepie, z właścicielem restauracji, z menadżerem hotelu i Naserem z chatki na plaży. Wszyscy mówili: przyjeżdżajcie.

Dlatego, kiedy sytuacja się uspokoi (bo dziś może być niebezpiecznie) powinniśmy znów zacząć kupować wycieczki do Egiptu. mój punkt widzenia potwierdzają słowa Egipcjanina, którego cytuje DF.

Trwa ładowanie komentarzy...